Obrona dziurawa jak szwajcarski ser

Aż 6 bramek wbił Granicy ostatni w tabeli Tatran Kraśniczyn podczas niedzielnego spotkania pomiędzy tymi drużynami. Przyjezdni z zadziwiającą łatwością radzili sobie z defensywą gospodarzy i nadal nie stracili nadziei na pozostanie w okręgówce.

Takiego wyniku nie spodziewał się nikt w Dorohusku, ale również i w Kraśniczynie. Strzelanie rozpoczęło się już w 5 minucie, a po kolejnym kwadransie było już 0:2. Bramkę kontaktową zdobył co prawda Dominik Swatek, ale pomimo optycznej przewagi naszej drużyny przed przerwą Tatran jeszcze dwukrotnie cieszył się z gola.

Po zmianie stron Szymon Maliszewski zdobył drugą bramkę dla Granicy - dobijając głową strzał Bartłomieja Gregorczuka. Biało-zieloni na stałe zadomowili się na połowie Tatranu, ale z miażdżącej przewagi w posiadaniu piłki nic nie wynikało. Brakowało przede wszystkim strzałów na bramkę i skutecznego wykańczania akcji. W końcówce goście wyprowadzili dwie kontry i zdobyli kolejne dwa gole.

Marek Grzywna (trener Granicy)
– Za szybko chcieliśmy odrobić straty, wyszliśmy wysoko obroną i nadziewaliśmy się na kontry. W defensywie spisaliśmy się nie najlepiej, podobnie było w sytuacjach bramkowych, których bardzo wiele nie wykorzystaliśmy.

Granica Dorohusk – Tatran Kraśniczyn 2:6 (1:4)
Bramki: 
Swatek 22′, Maliszewski 48′ – Niedrowski 5′, 19′, 37′, 45′, 80′, Sadlak 87′

Granica: Olęder – Kaper (78′ Giedz), Furmanik, Marek Grzywna, Piotrowski, Swatek, Michał Grzywna, Rondoś (85′ Radecki), Denkiewicz (42′ Gregorczuk), Sokołowski, Maliszewski